Użytkownik hk napisał:
To nie oszczędzanie lecz sprawność tej machiny mechaniczno-społecznej.
Energia,energia
No i właśnie o to chyba chodzi...
Jak jest się 'wpiętym' w machinę, zresztą bez tego ani rusz w
dzisiejszych czasach, to zawsze będą jakieś 'koszty stałe', które i tak
musimy pokryć niezależnie od tego czy oszczędzamy, czy nie.
Kiedy mieszkałem w bloku, to płaciło się za wodę 'od metra', ale potem
komuś zaświtało w głowie, żeby rozbić zużycie wody na dwa czynniki -
czynnik stały i czynnik zmienny. Stały w zależności od bodajże osób
zamieszkujących mieszkanie, a zmienny do wskazań liczników. To samo
zrobiono z ogrzewaniem... Czynnik stały to bardzo ważna sprawa, bo jak
ktoś - nie daj Bóg - zakręci wszystko i nie będzie korzystał z tych
dobrodziejstw, a będzie kąpał się 'u mamy', to już prezesi nie będą
mieli kasy do rozporządzania :-), tenże czynnik stały rozwiązuje mnóstwo
problemów związanych z 'fanaberiami' mieszkańców.
Moje mieszkanie - 48, 7 m2 - w bloku z wielkiej płyty, nieocieplonym,
kosztowało mnie ok 3,5 tys rocznie tytułem ogrzewania i zużycia ciepłej
wody. Nadmienię tylko, że zimą było raczej... delikatnie mówiąc chłodno
i bez swetra nie dało się funkcjonować.
Zatem te 2,2 tys na samo ogrzewanie to była moja rzeczywistość, jednak
nie uważałem tego za jakąż normę - niedogrzana powierzchnia za tyle kasy !!!
Do tego podgrzewanie wody kosztowało mniej więcej tyle, co grzanie
bojlerem w taryfie G11. To średnio opłacalny układ. Czy jednak takie są
realia tych 'przeciętnych Kowalskich'???, bo zawsze jakoś uważałem, że
ta średnia jest gdzieś wyżej :-))).
Ogrzewanie w nowym domu to inna bajka.. Jest szansa zmieścić się w 2,5 -
2,7 tys na cały rok z CWU i z grzaniem - do stanu 'krótkiego rękawka'
:-) na powierzchni czterokrotnie większej, ale tu już czynnik stały jest
dużo mniejszy. Chociaż niw wiadomo co rzeczywiście będzie jak zaczną
szaleć z tymi akcyzami... Chyba drugi kocioł na drewno przyjdzie sobie
zainstalować i za jego pomocą reperować budżet :-). Drewna Ci u nas
dostatek.
pozdrawiam
Robert G.