Witam!
Mam pytanie do osób lepiej obeznanych z tematem. Otóż jest sobie dom,
który ma jużponad 80tkę na karku, został częściowo wyremontowany dół, a
teraz przyszła kolej na poddasze, tak by zrobić z niego użytkowe. I teraz
zaczynają się schody, już wiadomo, że nie starczy funduszy na zdjęcie
poszycia dachu (dachówka cementowa) i zrobienie ocieplenia zgodnie ze
sztuką (dachówka, łaty, folia paroizolacyjna, ocieplenie, folia, płyta
GK).
W związku z powyższym mam pytanie, czy jest sens wykonywania
"modernizacji" kiedy nie ma możliwości położenia warstwy izolacji pod
dachówkami?
Czy też są jakieś metody, które umożliwiają w/w modernizację bez
zdejmowania dachówki? (cóś w stylu paroizolacji ciętej, założonej między
krokwiami, lub owinięcia paroizolacją krokwi)
sztuką (dachówka, łaty, folia paroizolacyjna, ocieplenie, folia, płyta GK).
W związku z powyższym mam pytanie, czy jest sens wykonywania "modernizacji"
kiedy nie ma możliwości położenia warstwy izolacji pod dachówkami?
Czy też są jakieś metody, które umożliwiają w/w modernizację bez
zdejmowania dachówki? (cóś w stylu paroizolacji ciętej, założonej między
krokwiami, lub owinięcia paroizolacją krokwi)
Coś ci się myli. Mo pod dachówkami to nie paroizolacja a
paroprzepuszczacz.
Możesz zrobić z drutu ograniczenie, pociąć pasy membrany, przymocować tam
i wepchnąć wełnę. Poczytaj posty wstecz. Co kilka dni o tym mówimy.
Który wariant jest poprawny? Cięcie tzw. membrany na pasy czy jednak
rozbiórka dachu i zrobienie tego zgodnie ze sztuką?
Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 9 gości