Użytkownik jachoska napisał:
Bardzo przyzwotiy wynik.
Dzięki :-)
Widać w miarę starannie masz to ocieplenie
wykonane.
Raczej tak... brałem styropian z felcem, żeby na etapie wykonawstwa nie
było dziur.
U mnie na styku cokołów ścian i ocieplenia samych ścian są braki.
Poważne brakoróbstwa w okolicy murłaty (na łaczeniu pomiędzy ociepleniem
ściany i ociepleniem stropu. Normalnie mrozem wieje.
Ja na szczytach kazałem chłopakom nakleić piątkę styroduru, bo mi został
z innych prac - nakleili i chociaż ściany szczytowe przy samych skosach
są chłodniejsze od stref na środku, to nie jest źle. W kilku miejscach
chyba nie dopilnowałem ocieplenia murłat - przy rogach, ale nic się nie
dzieje, a w pomieszczeniach jest ciepło, nawet jak grzejniki się wyłączą
na noc.
Dom podobny, 15cm styro na ścianach (10 na cokołach i piwnica), 10cm na
podłogach, 20+10cm wełna na dachu.
U mnie wyszło trochę mało styro pod posadzką na gruncie, a jeszcze
instalator dał d..., bo rurki do kaloryferów na dole rozprowadził mi po
chudziaku i dzięki temu, że mam mocno przewymiarowaną instalację, obywam
się bez dolnej sekcji, ale jak uruchomiłem dolny rozdzielacz, to w
zastraszającym tempie zaczęło ubywać węgla w zasobniku... ;-(.
Zastanawiam siÄ™ czy zastosowanie mieszacza na dolnym rozdzielaczu do
kalafiorów by trochę nie uratowało sytuacji...? Zawsze to mniejsza
różnica temperatur, a chciałbym, żeby w łazience na dole drabinka była
chociaż letnia.
W te "ciepłe" zimowe dni szło 180kg na 10 dni. Tylko, że u Ciebie jest dużo
zimniej.
Teraz chyba ciut więcej pójdzie, ale ile będę wiedział jak się skończy
węgiel w zasobniku :-).
Ogólnie nie jest źle... Fajnie mieć świadomość, że temperatura może
sobie spadać, a ja nie marznę i... nie bankrutuję :-)
pozdrawiam
Robert G.