Łazienka na piętrze z wentylacją grawitacyjną podłączoną do dedykowanego
kanału kominowego (Shiedel).
Problem:
Przez rok był ciąg - aż w zimie nawet za bardzo :-)))
Od zeszłej zimy ciągu w ogóle nie ma - muszę otwierać okno aby wywietrzyć
łazienkę po wieczornym kąpaniu.
Gdzie zniknął ciąg?
Dodam, że oczywiście przewód kominowy sprawdzony: jest całkowicie drożny -
osoba z łazienki z osobą na dachu może sobie rękę podać :-)
Tak czasem bywa, jeden ze znajomych okresla to zlosliwosc rzeczy martwych.
Ciag wentylacyjny to nie komin, w ktorym nagrzane i znacznie lzejsze od
powietrza zimnego gazy spalinowe unosza sie w gore. Tu roznica cisnien moze z
uwagi na krotkosc tego kominka moze byc za mala. Byc moze nawet powietrze jest
tym ciagiem zasysane po to, by ulatywac do gory innym kanalem wentylacyjnym
zlokalizowanym w oddalonym nawet pomieszczeniu.
Najprosciej jest rozwiazac ten problem przez zainstalowanie u wlotu malego
np. komputerowego wentylatorka. Ja tak raz robilem a nawet u siebie mam w
lazience wentylator tyle, ze dedykowany; on ma w obudowie klapke zamykajaca
odplyw powietrza coby lazienki zima nie wychladzac a gdy wentylator zostanie
wlaczony to powietrze te klapke odchyla i sobie ulatuje. Dzieki temu po
kapieli lazienka sie szybciej osusza, lustra, aby sie w nim zobaczyc nie musze
recznikiem przecierac.
Pzdr.
Tornad
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl