Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Główne forum dyskusyjne

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez Maniek4rysiozklanu » 23 lip 2015, o 10:59


W dniu 2015-07-22 o 17:42, Zenek Kapelinder pisze:
Z własnego doświadczenia nie wiem co to użeranie się z sąsiadem. Z ulicy nikt nie wchodzi bo brama na pilota a furtka w bramie na zamek kodowy. Listonosze dostali kod i mogą w określonych godzinach otwierać bez dzwonienia domofonem do ludzi. Nie wiem o co Ci chodzi. Jakieś bajki z tymi sąsiadami opowiadasz. Ściany i stropy takie grube że bez szans żeby jakiś hałas od sąsiadów tą drogą przeszedł.

I Adamowi zarzucasz, ze widzi czubek wlasnego nosa?

Takich sasiadow doswiadczylem osobiscie. Im narybek wiekszy tym bylo
gorzej. Na osiedlach czesto gesto nie jest lepiej.

Pozdro.. TK
Maniek4rysiozklanu
 
Posty: 1826
Dołączył(a): 9 wrz 2010, o 17:40


Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez ddddddddfejk » 23 lip 2015, o 12:48


W dniu 2015-07-23 o 12:08, Zenek Kapelinder pisze:
Tak to jakoś jest liczone że na lokatorach ma się zamortyzować przez trzydzieści lat a potem przynosić przez sto lat zysk.

z wyliczeń wyszło że min. 33,3 lat, realnie jak się zmienia najemca to
pewnie trzeba pomalować, w tym czasie pewnie jakieś remonty więc wyjdzie
40 lat. Nie znam inwestora który by się zgodził na taką stopę zwrotu


Dla domu jednorodzinnego czas amortyzacji w projekcie podatku
katastralnego 50 lat.

Czyli praktycznie do po śmierci tego co budował. Praktycznie kamienice
amortyzują się dużo szybciej.

W kamienicy z mieszkaniami do najmu zawsze na parterze są powierzchnie
uzytkowe z czynszami niczym z wyjątkiem standardu pomieszceń i
polożeniem kamienicy nie ograniczane.

I zawsze tak było. Lokator jest złem koniecznym. Jest niezbędny żeby
sklepy i zakłady usługowe miały na kim zarabiać i płacić wysoki czynsz.

Jest błędnie przypisywane Żydom powiedzenie " nasze kamienice wasze
ulice" oni mieli i maja inne " żyj i daj żyć innym".

O tym że się mylisz z brakiem opłacalności posiadania kamienic pod najem
mieszkań świadczy fakt że w czasie rozwoju Łodzi z 25% ludzi mieszkało w
niej w budownictwie

przyzakładowym a reszta wynajmowała mieszkania w kamienicach. Z
dzisiejszych czasów bo ktoś naiwny mógłby powiedzieć że jak coś było sto
lat temu to sie teraz nie liczy.

Mój kamienicznik ma 11 kamienic i mówił że chętnie dokuppił by ze dwie
w dobrych punktach. Tylko nie ma od kogo.


a dlaczego teraz mniej ludzi mieszka w kamienicach? bo opłaca się je
mieć, ale nie opłaca budować. Dlatego twój kamienicznik dokupiłby
istniejące, a nie buduje nowych.

--
Pozdrawiam
Łukasz
ddddddddfejk
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 wrz 2013, o 06:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez Maniek4rysiozklanu » 24 lip 2015, o 12:59


W dniu 2015-07-24 o 13:47, Zenek Kapelinder pisze:
dwa lata to bardzo mało.

Ale moze chociaz potrafi zdania budowac?

Pozdro.. TK

Maniek4rysiozklanu
 
Posty: 1826
Dołączył(a): 9 wrz 2010, o 17:40

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez Maniek4rysiozklanu » 24 lip 2015, o 21:39


W dniu 2015-07-24 o 17:06, Zenek Kapelinder pisze:
jak by zdań nie budować to i tak dwa lata to bardzo mało.

Chodzi o to, ze w przeciwienstwie do rzeczy, ktorych zona jako taka
potrzebna nie jest, umiejetnosc budowania przez nia zdan jest niezbednym
minimum. Wszystko inne mozna miec bez malzenstwa. Ba, nawet kobieta bez
przedniego uzebienia w pewnych sytuacjach moze byc ciekawym
doswiedczenie, o ile jest wystarczajaco ciemno oczywiscie. Jednak na
zone niestety sie nie nada.

Pozdro.. TK
Maniek4rysiozklanu
 
Posty: 1826
Dołączył(a): 9 wrz 2010, o 17:40

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 25 lip 2015, o 08:43


W dniu 2015-07-15 o 11:04, Ergie pisze:
Użytkownik "Ghost" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:55a5d802$0$8374$65785112@news.neostrada.pl...
Jak ktoś chce mieszkać na 150m2 i mieć garaż na dwa samochody czyl
itaki obecny standard to najczęściej taniej go wyjdzie wybudowanie
domu niż zakup mieszkania.
No jakoś nie sadze. Oczywiście jeśli robimy rzetelne porównanie, bo
jeśli tak jak wielu tutaj, to można udowodnić dowolna tezę.

Koszt budowy domu 150m2 użytkowej + dwustanowiskowy garaż ( w bryle)
to obecnie jakieś 300 tys. samodzielnie i 400-500 tys. jak się komuś
zleci.

Do tego koszt działki na Śląsku w obrębie 10km od centrum Gliwic czy
Zabrza to obecnie to obecnie 150-200 zł za m2. Dla działek 500-100m2
to daje od 75 tys do 150 tys.

Czyli łącznie (dom + działka) od 375 tys. dla domu budowanego
samodzielnie na działce 500m2 do 650 tys. dla domu budowanego przez
firmę na działce 1000m2.

Ceny mieszkań w nowym budownictwie przy tej powierzchni wynoszą u nas
3,5-4,5 tys. za m2 czyli 525-675 tys. za mieszkanie. Do tego trzeba
doliczyć jeszcze cenę za podwójny garaż lub dwa stanowiska jeśli garaż
jest podziemny.
A fajne życie nie kończy się na czterech ścianach. Co z tego że
mieszkając na 30m2 mógłbym rocznie zaoszczędzić na 2 miesiące
podróży skoro przez pozostałych 10 miesięcy nie miałbym fajnego życia?
Dlaczego nie? Resztę zżycia głownie w robocie i już Ci 30m nie
przeszkadza :-)

Dla mnie to nie jest "fajne życie".
A druga sprawa to ja/my. Jak mamy ochotę to zapraszamy znajomych i
robimy imprezę - i żadna sąsiadka nie stuka nam w ścianę. Jak mamy
ochotę to robimy grilla - bez zbędnych przygotowań i wycieczek, a
jak mamy ochotę to w niedzielę rano możemy w kapciach wyjść na
poranno kawę do ogrodu.
I za to wszystko trzeba zapłacić.

Oczywiście ale mniej niż za mieszkanie o podobnych parametrach.
A to wszystko za cenę wiele mniejszą niż porównywalne mieszkanie w
centrum miasta, więc i na rodzinne wyjazdy więcej zostaje.
Nie bardzo.

Podaj wyliczenia.

Pozdrawiam
Ergie

Panowie!
Nie rozumiem o co się dochodzicie.
Porównujecie dom o powierzchni 150m2 do mieszkania kawalerki o
powierzchni 30m2
Jest to porównanie bez sensu. Porównajmy mieszkanie z domem o podobnej
powierzchni i funkcjonalności np. 80m2
Kupno takiego mieszkania to zazwyczaj koszt 400-500 tys. zł. - nowe lub
po kapitalnym remoncie.
Do kapitalnego remontu to wydatek 250-300 tys. zł

Zakup używanego domu w mieście do małego remontu (malowanie i drobne
poprawki) to wydatek od 300-500 tys. zł. Choć trudno jest znaleźć
używane domy o powierzchni poniżej 120m2
Zakup domu w mieście do kapitalnego remontu to wydatek od 100-200 tys. zł.

Jeżeli chodzi o wybudowanie domu o takiej powierzchni użytkowej to jest
koszt rzędu od 150-200 tys. zł.
Koszt zakupu działki w mieście to wydatek rzędu 100-300 tys. zł. przy
czym będą to małe działki, nie większe
Zakup działki poza miastem to wydatek od 50-100 tys. zł.

Jak więc widać budowa domu poza miastem to nierzadko połowa ceny zakupu
mieszkania w mieście.
Budowa domu w mieście to porównywalny koszt z zakupem mieszkania.
Koszty utrzymania są podobne. Za mieszkanie płacimy co miesiąc 400-600zł
w tym mamy ok. 300zł kosztów ogrzewania + koszty części wspólnej +
koszty remontowe + koszty administrowania.
W domu - koszt ogrzewania jest podobny lub nierzadko o połowę niższy.
Koszty mediów - takie same, bo te nie zależą od tego czy mieszkamy w
mieszkaniu czy w domu.
Przy czym administrujemy sami, a w razie awarii ponosimy zazwyczaj
nieprzewidywalne koszty.
Ogólnie rzecz biorąc koszty utrzymania nowego lub wyremontowanego domu
są niższe od kosztów utrzymania mieszkania.

Zalety domu:
- bez wątpienia we własnym domu nikt nas nie zaleje
- nikt nie puka w strop czy w rurki od CO, kiedy impreza się przedłuża,
ani sami nie musimy tego robić, kiedy sąsiad imprezuje co noc
- nie słyszymy każdego pierdnięcia sąsiada, ani nie wąchamy
zapachów/smrodów tego co sąsiad akurat gotuje
- nikt nam nie załatwia potrzeb fizjologicznych na klatce
- nikt nam nie porysuje samochodu, który stoi pod domem, ani go też nie
uszkodzi i ucieknie
- nie płacimy za garaż jak "za zboże" i nie mamy problemów z
zaparkowaniem kilku samochodów
- nikt nas nie będzie wytykał palcem jak wyjdziemy na podwórko w samych
slipkach czy też się odlejemy pod krzaczkiem
- nikt nam nie będzie marudził, że paląc na balkonie grilla, dym komuś
wchodzi do mieszkania

Wady domu:
- jeżeli ma być tani w zakupie to zazwyczaj mamy problem z dojazdem

Innych wad nie potrafię wskazać zakładając, że jest to dom nowy lub
wyremontowany tak samo jak i mieszkanie nowe lub wyremontowane.
Może któryś ze zwolenników mieszkań potrafi takie wady wskazać?

Jeżeli chodzi o mnie to mieszkałem w mieszkaniu w starej kamienicy ok.
60m2, później w domu ok. 120m2 , następnie w mieszkaniu w bloku
początkowo 16m2 a później 96m2 i obecnie znów w domu 150m2
Tak wiec mam porównanie i z całą pewnością nie chciałbym już wracać do
mieszkań.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 25 lip 2015, o 22:15


W dniu 2015-07-22 o 14:07, Zenek Kapelinder pisze:
Odszukaj prosze temat sprzed roku o tym jak ktoś pytał o koszt remontu domu z lat dziewięćdziesiatych. Chciał kupić taki dom i chciał znać przyblizony koszt tego co może być konieczne do wymiany lub naprawy. Ja zyjący w ponad stu letniej kamienicy uznałem że pomalować w środku, wymienić wannę żeby w swojej się kapał i deskę dedesową. Inni spece mieszkający w domkach ocenili koszt napraw po dwudziestu pięciu latach użytkowania na kwotę od stu do dwustu tysięcy. Tojak to z wami jest?

Bo nie wszyscy chcą mieszkać tak jak Ty w brudnej z sypiącym się tynkiem
ruderze i instalacją elektryczną sztukowaną przewodem antenowym czy
przewodem z lampek choinkowych.

Prawdę powiecie przy okazji lub jak się pomylicie? Czy tendencyjnie skupiasz się tylko na wycinku kosztów?

To Ty demonizujesz z tymi kosztami.
Prawie połowa domków jest ubezpieczona. Na pewno są to wszystkie budowane z kredytu. Koszt według googla od 400 złotych wzwyż. Typowe mieszkanie to w okolicach stówy. Często takie ubezpieczenie jest w bonusie OC samochodu.

A to mieszkanie to samo z nieba spada?
Cały czas uważasz "czubek własnego nosa" za wzór do naśladowania.
Porównanie "mieszkanie kogutka" kontra nowy, duży dom z ogromną działką
jest kompletnie z dupy wzięte.

Na ostatniej stronie tematów jest o kosiarkach. Ktoś zajechał cztery spalinowe. Czas nie podany ale pewno kilka a nie kilkadziesiąt lat na jedną mu zeszło. Zakup kosiarki przez mieszkającego w bloku jest zbędny.

A kto kogo zmusza do koszenia trawy?
Przecież można kupić małą działkę, całość zabetonować i kosiarka zbędna.
Poza tym są środki chemiczne, którymi można się skutecznie pozbyć
wszystkiego co zielone.

Ochrona w firmie ochroniarskiej to od czterech dych mieszięcznie. Trzydzieści dziewięć płacę jako osoba fizyczna za ochronę pomieszczeń do uprawiania hobby. Jak napisałem o tym na grupie to wyszło że to tanio. Opłata za ochronę mieszkania w bloku praktycznie nie istnieje.

I o dziwo najczęściej złodzieje opierdalają mieszkania w blokach.
Bloki i kamienice są w miastach.

Domy także.
Miejsca pracy z reguły też są w miastach.

Na wsiach także.
Jak ktoś mieszka za miastem to musi wydać dużo więcej pieniędzy na dojazdy.

Bzdura.

Do tego dochodzą atrakcje typu możliwość darmowej pracy przy odśnieżaniu,

Ty płacisz w czynszu za odśnieżanie.
Na wsiach znajdzie się wielu Zenków, którzy za kilka złociszy wezmą ten
obowiązek na swoje barki.
koszenie trawy,

Kosi tylko ten co chce.
użeranie się z sąsiadem o ujadającego psa. A na terenach położonych blisko pól aerozol o zapachu gnojowicy, opryski i kontakt z nawozami.

I tak to Ty wpierdalasz te płody rolne, które były nawożone. Jak ktoś
hoduje dla siebie to zazwyczaj ogranicza chemię.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 25 lip 2015, o 23:01


W dniu 2015-07-22 o 14:30, Ergie pisze:
koszenie trawy, użeranie się z sąsiadem o ujadającego psa.

ROTFL To psa za zamkniętym oknem bardziej słychać niż za cienką ścianą?

Czuję się wywołany do tablicy, bo to ja pisałem o ujadającym psie.
Sąsiad jednak uciszył psa i już pies nie wyje całymi nocami.

Jednak tam, gdzie mieszkałem poprzednio w bloku, miałem upierdliwą
sąsiadkę, która była bezrobotną rencistką. Dorabiała sobie znoszeniem
makulatury. Makulatura walała się po korytarzu i po schodach - całe
paczki, a jak puścił sznurek to wszystko porozwalane. Nierzadko trudno
było wejść do bloku lub z niego wyjść. Powiadamianie policji ani straży
miejskiej nie przynosiło żadnego skutku - mieli wszystko w dupie i
twierdzili, że to należy zgłosić do administracji. Niestety
administracja nic nie mogła. Poza tym kobieta miała dwa psy, które od
4.00 nad ranem wyprowadzała na spacer przez cały dzień, aż do późnego
wieczora - w te i z powrotem się kręciła z tymi psami, a do tego miała
manię trzaskania drzwiami. Psy w czasie wyprowadzania niemiłosiernie
ujadały, a sąsiadka je uciszała próbując przekrzykiwać i wyzywając od
skurwysynów i kurew. Psy także szczekały jak były w mieszkaniu, kiedy
ktoś przechodził przez klatkę. Niestety mieszkanie tej sąsiadki było
przyległe do mojego mieszkania.
W nocy osiedlowe gnoje urządzali sobie chlanie na klatce schodowej, a
przy tym niszczyli ściany i poręcze. Nierzadko tłukli po ścianach
jakimiś pałkami czy rurkami, które nosili chyba aby robić zadymę. Strach
było otworzyć drzwi i zwrócić uwagę. Nigdy dłużej jak tydzień czasu nie
był sprawny zamek w drzwiach. Co ktoś naprawił to po kilku dniach drzwi
były zdewastowane. Przeważnie kopniakami niszczono elektrozaczep, ab y
gnoje mogli wchodzić na klatkę.
Policja zaś miała to totalnie w dupie i żeby zniechęcić mieszkańców do
dzwonienia w sprawie podjęcia interwencji to potrafili zadzwonić
domofonem i na cały głos się drzeć "dobry wieczór czy to pan iksiński,
bo zgłaszał pan, że na klatce chuligani zakłócają spokój i niszczą
ściany". Oczywiście zjawiali się zazwyczaj po 2 godzinach od zgłoszenia,
kiedy po gnojkach już nie było śladu, a darcie ryja i używanie nazwisk
miało tylko i wyłącznie na celu zniechęcić lokatorów do powiadamiania.
Nie było miesiąca, aby kogoś nie pobili na osiedlu. Kilkadziesiąt metrów
od moich okien został zabity nożem młody chłopak. Podźgano nożem także
kobietę, która nie chciała oddać torebki. Pod oknami były ławeczki,
które w 99% były oblegane przez alkoholików na zmianę z pijaną
młodzieżą. Język, którymi się posługiwała młodzież powodowała, że uszy
więdły, a najbardziej przykrym widokiem były ochlane z papierosem w
zębach nastoletnie dziewczęta, używające co dziesiątego słowa innego niż
na "k" czy "ch".

W porównaniu do tego wszystkiego ten ujadający pies sąsiada to mały pikuś.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 26 lip 2015, o 20:07


W dniu 2015-07-21 o 18:39, Zenek Kapelinder pisze:
Stworzyłeś fajny temat i po iluś wpisach wiadomo tyle co na poczatku. czyli nic. Wiadomo że fajnie kąpać się we włąsnym basenie o średnicy 6m, raczej to bajooro z czystą wodą niż basen ale jak się w markecie nazywa basen to niech tak zostanie. Wiadomo że niemożliwa do identyfikacji osoba zarabia nieweryfikowalne 3 miliony rocznie. Wiadomo również że w domu co ma 150 metreów jest więceej miejsca niż w kawalerce i że podobno kosztuje to tyle samo. We wszystkich wpisach nie ma nic o kosztach posiadania domu. A koszty to koszty bardzo stałe w stylu podatki.

Dokładnie tak samo naliczane jak podatek od mieszkania.
Jako najemca mieszkania płacisz ten podatek w czynszu. Jako właściciel
mieszkania sam płacisz raz do roku.

Na razie niewysokie ale to się zmieni jak wprowadzą podatek katastralny.

Podatek katastralny jeżeli się pojawi to będzie dotyczył wszystkich,
także właścicieli mieszkań i będzie naliczany od wirtualnej wartości, a
ta będzie coraz wyższa dla mieszkań w centrum miast. Uderzy on
najbardziej w lokatorów wynajmujących mieszkania, ponieważ jak podniosą
podatek to właściciele podniosą czynsze o ten podatek + dodatkowy
zarobek, bo będą musieli zarobić więcej, aby zapłacić podatek za tą
nieruchomość w której sami mieszkają.

Co do cen mieszkań. Moi znajomi kupili w Warszawie kawalerkę 32m2 za ok.
300 tys. zł. Była tak tania, bo jest to kawalerka na obrzeżu miasta.
Gdyby chcieli taką kupić w centrum to musieliby dysponować już kwotą
ponad 1 mln zł.
Mieszkanie na jednym z osiedli, które ja nazywam gettami - całe
ogrodzone i pilnowane przez wartowników, gdzie każdy mieszkaniec może
korzystać tylko i wyłącznie z miejsc parkingowych, które opłacił (ok.
100zł za każde auto).
Pomimo, że jest firma ochroniarska pilnuje osiedla to nie ma miesiąca,
aby się nie włamano do któregoś z mieszkań na tym osiedlu.
Byłem tam u nich i montowałem im instalację alarmową. Sam wjazd na
osiedle to półgodzinna procedura, a autem wolno było mi zaparkować w
ściśle określonym miejscu. Niestety musiałem zapierdzialać z walizkami
przez pół osiedla, bo bliżej ich klatki wszystkie miejsca były zajęte, a
do tego każde opłacone przez lokatorów.
W życiu nie chciałbym tak mieszkać jak w więzieniu.
Akurat w przypadku tego podatku dyskusji podlega nie czy wprowadzą tylko kiedy wprowadzą. Czas przed wyborami raczej nie służy wprowadzaniu nowych podatków. Są koszty stałe takie jak planowane remonty. Dach trzeba co ileś lat zakonserwować

W bloku co kilka lat trzeba smołować i raz na 10 lat wymienić papę i Ty
za to płacisz w czynszu, nie zdając sobie sprawy.
W domu jak położysz na dach dachówkę ceramiczną to nie kiwniesz palcem
ani nie wydasz złotówki do końca życia.
Jak położysz dobrą blachę czy gont bitumiczny to masz 20-30 lat spokoju.
, siatkę wymienić itp.

Są ogrodzenia, z którymi nic się nie robi przez dziesiątki lat.
Są koszty ekstra typu spalił się silnik od hudroforu,

Ja mam wodę z bezpośrednio z sieci wodociągowej. Natomiast ludzie w
blokach skazani są na takie same hydrofory, które tak samo mogą się
popsuć jak każdy inny.
Tak, tak kogutku, nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w blokach są
hydroforownie, których zadaniem jest utrzymanie stałego ciśnienia w
instalacji w bloku.
Różnica jest taka, że jak nawali hydrofor w domu jednorodzinnym to się
wsiada w auto i jedzie do najbliższego marketu budowlanego i za kilka
stów kupuje nowy. Jak się nie ma gotówki to w każdym z tych marketów
kupisz ten hydrofor na raty, a wszelkie formalności załatwisz w 15 minut.
W przypadku jak nawali hydroforownia w bloku to lokatorzy mogą nie mieć
wody nawet przez kilka dni, bo są to urządzenia dość rozbudowane i
sterowane automatyką. Bywa, że serwis tej automatyki musi przyjechać z
drugiego końca Polski.
Poza tym jak jest awaria sieci elektrycznej to wody i ciepła w blokach
nie ma. Jak masz awarię w domu jednorodzinnym to jedziesz do
najbliższego marketu budowlanego i kupujesz agregat. W bloku nie
wstawisz takiego agregatu do sypialni czy łazienki.

A propos awarii sieci elektrycznej. Kilka lat temu w pobliżu mojej
miejscowości przeszły wichury i pozrywało linie napowietrzne WN. Kilka
dzielnic nie miało elektryczności. W blokach nie było prądu ani wody.
Gdyby to się stało w sezonie grzewczym to także nie byłoby ogrzewania,
ponieważ każdy blok ma wymiennikownię z pompami, które potrzebują prądu.

W domu jednorodzinnym jest o wiele łatwiej. Ludzie budują kominki,
kupują agregaty prądotwórcze lub tak jak ja po zaniku zasilania mój
kocioł z podajnikiem węgla staje się zwykłym kotłem zasypowym do którego
wrzucam drewno i węgiel, a instalacja zaczyna pracować grawitacyjnie
(tak jak się to odbywało 100 lat temu), choć mam dość rozbudowaną
automatykę CO z możliwością sterowania przez internet. Mam w domu
ciepło, ciepłą wodę do kąpieli i nie mam tych problemów, które miewałem
mieszkając w bloku, a zdarzyło mi się już nie mieć prądu i ogrzewania
przez 2 dni.

pękła rura.

Ostatnią stalową rurę w ziemi już wymieniłem. Na wypadek pęknięcia rury
plastikowej co jest nierealne i tak mam ułożone rury na zapas, bo to
żaden koszt rur.

Są jeszcze koszty poboczne. Transport na przykład. Każdy kilometr dalej to dwa złote więce.

Odnosząc się do tego mieszkania za ponad milion. Wolę postawić na wsi
dom za pół miliona, a resztę kasy tj. drugie pół miliona przeznaczyć na
transport. Kasy starczy na samochód i paliwo do końca życia.
Z innych kosztów to na przykład koniecznośc posiadania psa.

Kto mnie zmusi?
Za kilka złotych dziennie zje, jakieś szczepienia, zachoruje. Na domkach często widuję tabliczki że chronione przez firmę. Miesięczna oplata to niewiele bo gdzieś od czterdziestu złotych wzwyż. Jak ją zsumować z trzydziestu lat to się okazuje że to całkiem łądny grosz. Nigdy nie twierdziłem o braku sensu i logiki w posiadaniu własnego domu. Ale to zabawa dla bogatych. Dla kogoś kto zarabia 10 tysięcy wydanie 2 tysięcy miesięczniue na obsługę włąsnego domu to mniej niż dla kogoś kto zarabia 1500 i płci za bilet na tramwaj 50 złotych miesięcznie.

No to pisz, że jesteś biednym, sfrustrowanym emerytem, który przespał
swoją szansę posiadania własnego domu, a teraz swoją niezaradność
próbuje usprawiedliwiać. Tylko po co tak kłamiesz?
Co do kosztów utrzymania to uwierz mi, że o wiele łatwiej jest przeżyć
za kilkaset zł miesięcznie na wsi we własnym domu niż w mieście w blokach.
Na wsi jedyne co musisz to zapłacić podatek, choć jak masz trudną
sytuację to gmina może Cię zwolnić z tego podatku jak złożysz stosowne
podanie. Poza tym podatki to groszowe sprawy. Od samego domu
mieszkalnego to raptem jest to kilkadziesiąt złotych rocznie.
W bloku musisz zapłacić co miesiąc kilkaset złotych. Jak jesteś tylko
najemcą to jak będziesz miał zaległości to dostaniesz eksmisję. Jak
będziesz właścicielem mieszkania to przyjdzie komornik i zlicytuje Twoje
mieszkanie, sprzedając je za grosze, które starczą tylko do pokrycia
zadłużenia i honorarium pana komornika. Tak, tak bywa, że takie
mieszkania sprzedawane są za 1/4 jego wartości.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 27 lip 2015, o 00:18


W dniu 2015-07-26 o 22:56, Zenek Kapelinder pisze:
Widzę po ilości wpisów że musicie mieć straszny problem z kon=
iecznością ciąglego udowadniania sobie że podjeliście właśc=

iwą decyzję. Załóżmy że moze mnie nie przekonałeś ale spo=
wodowałeś że mój stosunek do własnej nieruchomości zmienił =
się z negatywny na neutralny. Zostaje jeszcze jeden szczegół do omó=
wienia. To praca. Potrzebna jest żeby zarobić na nieruchomość i j=
eszcze żeby na jedzenie zostało. Co w sytuacji jak skończy sie prac=
a. Nie jest to niemożliwe. Po wojnie pierwszy raz w łodzi zabrakło =
pracy po 1990. W mieście nie trzeba żeby zabrakło calej pracy. Wyst=
arczy że jakiś dominujący dział gospodarki się wyłoży. Ło=
dz miała pecha bo wyłożyło się praktycznie wszystko co dawało=
masowo pracę. Wtedy w Łodzi było chyba najwięcej prowadzących =
działalnoś na kilometr kwadratowy. Co prawda po demokratycznych, pies=
je jebał, przemianach została drobna produkcja w niezliczonej ilosci=
małych i dużych szwalni. Szwalnie ożywiły miasto ktore wygladał=
o jak nieboszczyk. Uruchomił się handel z Rosją. Łodź wstała =
z kolan. W krtkim okresie czasu widać było że wszystkim się lepie=
j powodzi. Pod łodzia powstały targowiska wielkości małych miaste=
czek. Szwaczka stała się niezwykle poszukiwaną pracownicą i firmy=
podkupywały szwaczki.I nagle rząd wydał decyzję że Rosjanie ma=
ją mieć wizy. I to rozpierdoliło łódzki przemysł drugi raz. C=
iekawe było uzasadnienie. Wizy wprowadzono dlatego że w Rosji mógł=
się zrobić kryzys i wizy miały chronić polskich producentów pr=
zed stratami. Oczywiście żadnego kryzysu w Rosji nie było a przed s=
tratami dobrą ochroną były tylko i wyłącznie płatności gotó=
wką w dolarach. Od tamtych czaqsów w łodzi ubyło ćwierć milio=
na ludzi i ubywa dalej. Dzisiaj podawali na onanecie ceny m2 w zależnoś=
ci od miast. W Łodzi są te ceny o polowę niższe niż w Warszawie=
czy Krakowie i dużo niższe niż np w Poznaniu. W Lodzi żeby zaczę=
la umierać trzeba było zlikwidować setki fabryk i dziesiątki tysi=
ęcy malych firm. W mierście co ma 50 tysięcy mieszkańców pracę=
daje jeden maksymalnie kilka większych zakładów. Co zrobić z dom=
em albo mieszkaniem własnościowym jak zabraknie pracy? Można sprzed=
ać dużo poniżej wartości bo kto kupi jak nikt nie ma pieniędzy.=
Wynająć też nie będzie komu, Czyli tzreba będzie go utrzymywać=
a samemu pojechać w rejon gdzie jest praca i spać w jednym pokoju z =
obcym facetem.

Dlatego ja kupiłem dom na wsi w odległości 1km od granicy ok. 250 t=
ys.=20
miasta. Do centrum, gdzie pracuję dojeżdżam w 5-7 min.
W innej swojej wypowiedzi bardziej szczegółowo opisałem swoją=20
nieruchomość, a dodam jeszcze, że składa się ona z domu mieszka=
lnego, z=20
drugiego budynku pod działalność gospodarczą i dodatkowym, ładn=
ym=20
mieszkaniem na piętrze, dużego garażu i wiaty, gdzie zmieści się=
kilka=20
samochodów osobowych, a działka ma prawie pół hektara. Kupiłem =
tą=20
nieruchomość za cenę 90-metrowego mieszkania w centrum miasta. Dom =
dość=20
nowy, bo oddany do użytku w 2002r.
Tyle, że ja mam powierzchni mieszkalnej 150m2 + 70m2 możliwe do dalsz=
ego=20
zaadaptowania jako poddasze użytkowe (z podciągniętymi już mediam=
i:=20
woda, kanalizacja, prąd, internet TV, CO) + w drugim budynku ponad 100m=
2=20
pod działalność gospodarczą + ładne mieszkanie o powierzchni 80=
m2 na=20
piętrze.
W garażach pomieszczę 3 samochody osobowe, a pod wiatą kilka nastę=
pnych.=20
Na prawie półhektarowej działce chcę urządzić duży basen.
Dwa lata szukałem, oglądałem domy i negocjowałem ceny. Obejrzał=
em ok.=20
70-80 nieruchomości, zanim podjąłem decyzję, a później rok cz=
asu=20
negocjowałem.
Najważniejsze to nie dać poznać, że bardzo zależy na danej nier=
uchomości=20
:) Oczywiście fart też jest potrzebny.
Podobnych nieruchomości znalazłem kilka. Były nawet tańsze i z je=
szcze=20
większymi działkami, ale albo dalej 15-20km od miasta, albo do remont=
u.
W domu, gdzie mieszkam zrobiłem tylko kosmetykę: pomalowanie ścian,=
=20
położenie płytek. Za 20-30 lat trzeba będzie wymienić blachę =
na dachu i=20
raz na 5-10 lat pomalować.
Jeżeli chodzi o pracę to ja raczej nie mam z tym problemów, bo posi=
adam=20
wysokie kwalifikacje, a poza tym jestem dość elastyczny i mogę prac=
ować=20
w wielu dziedzinach technicznych jako specjalista.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

Re: Do Kogutka/Zenka odno=c5=9bnie koszt=c3=b3w posiadani a domu

Postprzez uzytkownikadres » 27 lip 2015, o 08:11


W dniu 2015-07-27 o 01:56, Zenek Kapelinder pisze:
Super że jesteś specjalistą. Wiesz ilu specjalistów w Lodzi straciło pracę, bardzo dużo. Pozamykali biura konstrukcyjne, ośrodki badawczo rozwojowe. W takich miejscach dyletanci nie pracowali.

Nie demonizuj. Większość tych biur była obsadzana bezużytecznymi
gryzipiórkami, którzy zajmowali się tylko i wyłącznie produkowaniem
makulatury, a o projektowaniu nie mieli pojęcia.
Ci co coś sobą reprezentowali, długo nie pozostawali bezrobotni. Tak
samo było w zakładzie, gdzie wcześniej pracowałem.
Kapitalizm charakteryzuje się tym że jedynym elementem stałym jest niestałość dochodów. Co zrobisz jak się krach na rynku pracy w tym mieście co obok niego mieszkasz zrobi.

Już się zrobił. Zwolniono 3/4 pracowników największego zakładu, który
się jeszcze ostał z dobrych czasów komuny. Większość innych zakładów
padła już kilkanaście lat temu.
Oczywiście z pracą jest krucho, ale krucho mają ci co to "szukają
pracy", a natomiast ja szukałem "dobrze płatnego zajęcia" celując tam,
gdzie jest mała konkurencja, bo jest wymagane duże doświadczenie i
szereg uprawnień, które nie tak łatwo jest zdobyć. Potrzebowałem
kolejnych uprawnień państwowych to 3 miesiące przysiadłem na d... i po
prostu je zdobyłem. Teraz mam fajną pracę za całkiem niezłą kasę.
A 300 kilometrów od Ciebie będa potrzebowali akurat Ciebie ale pensja nie będzie szalenie wysoka. Polski model mieszkaniowy jest błędny.

To nie jest tylko kwestia mieszkaniowa, ale ogólnie problem z pracą. Co
z tego, że ja miałbym pracę 300km dalej, a co z żoną, która także
pracuje i nie wyobraża sobie, aby mogła być "domową kurką"? Taki wyjazd
300km wymagałby, aby i ona znalazła sobie pracę, a z pracą jest jak jest.
Niedawno się spotkałem ze znajomą z Warszawy i ona mi powiedziała, że
mąż i ona zarabiają po 1500 i 1800zł - mieszkając w Warszawie.
Dlatego też szukałem pracy po całej Polsce. Celowałem głównie w mobilne
serwisy specjalistyczne dużych, głównie zagranicznych firm, a przy tym
określając swoje minimalne zarobki. Miałem kilka propozycji, ale okazało
się, że pracę znalazłem blisko domu i jest to dodatkowo taka nisza, że
nie muszę się obawiać o konkurencję.
Poza tym nie "spoczywam na laurach", ale szykuję dodatkową produkcję na
swojej posesji, którą kupiłem właśnie z takim zamiarem, dając
zatrudnienie przynajmniej kilku osobom. Niestety wymaga to z mojej
strony jeszcze pewnych przygotowań.
Gdzieś czytałem że w Niemczech poza rolnictwem dziesięć czy pietnaście procent ludzi mieszka we własnych nieruchomościach, A w Rumuni prawie 100%. Gdzie jest lepiej w Niemczech czy w Rumuni?

"Gdzieś czytałem", że w Norwegii większość mieszkańców kupuje
nieruchomości i mieszkania, a wiesz dlaczego?
Bo ceny mieszkań i domów są takie same jak w Polsce, a zarobki 10 razy
większe, zaś kredyty hipoteczne nisko oprocentowane. Oczywiście Norweg
emigruje za pracą, ale sprzedając i kupując dom lub mieszkanie, a przy
tym państwo pomaga w zdobyciu pracy zapewniając nawet 2 letni zasiłek
dla bezrobotnych, który może być wydłużony jeżeli zostaną spełnione
pewne warunki. Zapewniający wyższy poziom życia wypłata pracującego Polaka.
Dlatego też bezrobocie w Norwegii przez ostatnie 10 lat nie przekroczyło
4% nawet w czasach największego kryzysu w Europie, a w Niemczech jest na
poziomie ok. 5% zaś w Polsce od 20 lat nie spadło poniżej 10% a są
regiony, gdzie sięga ono poziomu ponad 20%.
uzytkownikadres
 
Posty: 0
Dołączył(a): 26 sty 2013, o 12:00

<< Poprzednia stronaNastępna strona >>

<< Zobacz inne tematy

 


  • Tematy pokrewne
    Odpowiedzi
    Ostatni post

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 30 gości



cron